W domu Panien z Wilka oprócz dwóch porcelan żyją dwie kotki, jedna cavalierka,
i dwoje dwunożnych członków ich prywatnego personelu.
India – devon rex, ur. 2016
wredna, ruda franca, złośnica zawsze stawiająca na swoim, królowa, kocha całym rudym sercem i okazuje to bardzo wyraźnie, niezadowolenie również, ogromna przylepa i całuśnica, czuła pocieszycielka, kumpelka psów, wszystkich namawia do psot, a potem udaje niewiniątko, jest wyjątkowa.



Lucy(na) – szylkretowa kotka devon rex, ur. 2017
przesłodziak i ogromna siła charakteru w jednym maleńkim ciałku, przyczajony wtulak, ukryty pieszczoch, śmieszek, uroczy błazen, gaduła, piszczałka, syrena alarmowa, uwielbia wodę, mizianie po uszach a ponad wszystko kocha Indię, nie znosi, gdy ktoś ją budzi, wychowała sobie wszystkie psy.



Beza – cavalier king charles spaniel tricolor z hodowli BonitaLab (FCI), ur. 2020
Beza, Bezunia, Bezucha, Bezuwiusz, Bezuzor, Bezuza, Zuza, Zuzia, Zuzanna, gdyby tylko się dało, nosiłabym ją ze sobą w kieszeni, moja najlepsza przyjaciółka, z nią można konie kraść, z jednej strony jest twardzielką, z drugiej niezwykle delikatna, z jednej strony trzpiotka, z drugiej stara dusza, Beza jest najlepsza!




Paula – homo sapiens, ur. 1989
dyrektor operacyjny, dyrektor marketingu w Panny z Wilka (FCI), glottodydaktyk, lektor akademicki, egzaminator państwowy (fiu, fiu…), typ zadaniowca, stanowcza i konsekwentna, unika ryzyka i pochopnych decyzji, fanka podcastów, czarnego humoru i sarkazmu, na bezludną wyspę zabrałaby trytytkę.



Damian – homo sapiens, ur. 1986
asystent dyrektora operacyjnego, dyrektor ds. technologii w Panny z Wilka (FCI), ekonomista-ekonometryk, pan bardzo (po)ważny doktor, adiunkt na UŁ, fan gier komputerowych, sztucznej inteligencji (skoro brak mu własnej) i filmów o zombie, gitarzysta, nie lubi surowych pomidorów oraz dużych miast.

Cola – sznaucer miniaturowy, 2002 – 2016




Coli nie ma już z nami. Były przed nią inne psy (Fido, Fredek, Sara), ale o niej nie mogę nie wspomnieć. Była moją bratnią duszą, spełnionym marzeniem, moją najukochańszą fajtłapą, najłagodniejszą istotą na świecie. Brakuje mi jej niewypowiedzianie, tęsknię każdego dnia. To przez nią i dzięki niej wiem, że psy zawsze odchodzą za wcześniej, dlatego staram się tworzyć wspomnienia codziennie, nie żałować czasu na wspólny spacer, nie odkładać zabawy na potem, nie krzyczeć, nie ignorować.
“Psy nigdy nie umierają. One śpią w twoim sercu.
Wciąż merdają ogonem, przez co twoje serce tak boli i ciągle płaczesz.
Kto by nie płakał, mając szczęśliwego, merdającego ogonem psa w klatce piersiowej?”
Ernest Montague
Zdjęcia: Joanna Surman, Mariusz Marchlewicz, Paula Góralczyk-Mowczan
