Nie planowałam mieć hodowli. Nie szukałam rasy, by hodowlę założyć.
Za sprawą „magicznej mutacji” urodziłam się z „psim sercem”, ale nigdy nie spodziewałam się, że będę psy hodować. Zbyt śmiałe byłoby to marzenie. Kiedy w 2022 roku miałam dwa koty, cavalierkę i postanowiłam kupić większego psa, myślałam, że będzie to chart saluki. Ewentualnie seter angielski, ale po doświadczeniach ze spanielem, czułam opór wobec ras długowłosych. Zabrałam męża na wystawę, żeby przekonać go do chartów. Stał przy nich i rozglądał się dookoła w ogóle niewzruszony saluczym wdziękiem. Nagle zobaczył porcelanę. Poszliśmy za nią i zamieniliśmy kilka zdań z hodowcami. Na tamtej wystawie Damian powiedział: „Albo porcelana, albo nic innego”. Przepadliśmy. Zawsze miałam słabość do psów myśliwskich, ale gończy? Nie byłam pewna, czy poradzę sobie z tego rodzaju wyzwaniem. Po powrocie do domu przeczytałam m.in. caaałą stronę Novej Espery (FCI) i miałam wrażenie, że ktoś wyjął mi te posty z głowy. Przewertowałam profil na facebooku Ewy Pilich i stwierdziłam, że od tej babki nie będzie łatwo dostać psa. A więc postanowione – Nova Espera. Podczas pierwszej rozmowy telefonicznej gadałyśmy z Ewą dwie i pół godziny. Podczas pierwszych odwiedzin oboje z mężem zakochaliśmy się w małej Melody. Jednak Mela nie była na sprzedaż, miała zostać w Novej Esperze. Do dziś nie wiem jak, ale po kilku tygodniach rozmów udało mi przekonać Ewę, by powierzyła Melodyjkę w moje ręce. Zobowiązałam się do zrobienia uprawnień i przynajmniej jednego miotu, by hodowczyni mogła „odzyskać” geny. Po pierwszej wystawie i miesiącach zgłębiania wiedzy o rasie, zdecydowaliśmy się kupić drugą suczkę – Ninou – po moim ulubionym psie Lego, i ulubionej suczce Damiana, Jaśminie. Podjęłam decyzję, że podporządkuję życie hodowli, zainwestuję w nią czas, pieniądze i całą siebie.
Kierowałam się instynktem, przeczuciem… Nie wybrałam porcelany z jakichś konkretnych względów, to ona wybrała mnie. Musiałam zmienić swoje życie bardzo, bardzo mocno. Paula sprzed porcelan i Paula dzisiaj to w dużym stopniu różne kobiety, mimo to nie żałuję żadnej decyzji, żadnego poświęcenia. Przyznaję, od samego początku porcelanowej drogi miałam ogromne szczęście, ale umiałam też tym szczęściem zarządzić, bo nic nie spada z nieba.
