ZKWP CZY NIE?

Posted on

Czy fakt zdania egzaminu i posiadania prawa jazdy jest gwarantem tego, że potrafimy jeździć samochodem? Czy znasz osoby, które mają ten dokument, choć nie przejawiają talentu do prowadzenia pojazdów? No właśnie… To może zrezygnujmy z kursów, egzaminów i „prawka”?

Z ZKwP (FCI) jest jak z prawem jazdy. Samo przynależenie do Związku nie jest gwarancją, że hodowla będzie prowadzona etycznie i rzetelnie. Chciałabym, żeby Związek Kynologiczny w Polsce i nadrzędna w stosunku do niego Międzynarodowa Federacja Kynologiczna (FCI) były niczym wzory cnót wszelakich, ale “let’s get off the high horse”.

Dziś, by prowadzić hodowlę zarejestrowaną w ZKwP, wystarczy złożyć kilka wniosków, opłacić rejestrację i składkę członkowską (w 2023 roku wynosi ona 100 zł na rok), posiadać psy z udokumentowanym pochodzeniem, w przypadku niektórych ras wykonać badania (np. w kierunku dysplazji) bądź wystąpić do wójta/burmistrza/prezydenta miasta o stosowne pozwolenie (np. w przypadku chartów), otrzymać uprawnienia hodowlane (poprzez udział w wystawach lub tzw. przegląd hodowlany).  

Jakie więc zamiary może mieć osoba, która decyduje się na założenie hodowli, ale nie chce, by ktoś ją kontrolował? Jakie psy będzie rozmnażać, skoro standardy ras znane powszechnie dzięki chociażby Wikipedii są tworzone i obowiązują wyłącznie w ramach FCI? Inne stowarzyszenia mogą przyjąć swoje własne wzorce i uznać na przykład fioletowe umaszczenie labradorów albo nawet nową rasę – „bullshit” – skrzyżowanie buldoga i shih tzu.

A wiedziałeś, że do założenia stowarzyszenia, które może „zalegalizować” hodowlę „bullshitów” i wydawać rodowy jej psom wystarczy siedmiu znajomych, którzy na spotkaniu w ogródku napiszą kilka uchwał (o powołaniu organizacji, przyjęciu statutu, wyborze władz stowarzyszenia), a następnie złożą wniosek o rejestrację do Krajowego Rejestru Sądowego? Warunek jest tylko jeden – któryś ze znajomych musi mieć drukarkę, by rozpocząć (re)produkcję rodowodów.

Przeciwnicy istnienia jednej organizacji kynologicznej twierdzą, że taka sytuacja doprowadziłaby do monopolu i wymusiłaby przyjęcie skodyfikowanych cech hodowlanych (Unbelievable! How can that be?). Całe szczęście, że ci sami ludzie nie krytykują monopolu na wydawanie uprawnień wykonywania zawodu lekarza czy przyznawania prawa jazdy przez wojewódzki ośrodek ruchu drogowego. Wtedy ich rodzinę mógłby wozić samochodem ktoś, kto wydrukował sobie prawo jazdy na drukarce u kolegi. Legalnie.

Absolutnie nie twierdzę, że wśród hodowców niezrzeszonych w ZKwP nie ma ludzi o uczciwych zamiarach czy wielkich ambicjach. Tylko że wśród Pań i Panów sprzedających pieski w latach ’90 na targowiskach również mogły być osoby o dobrym sercu, a ich psy mogły reprezentować wspaniały eksterier. Mogły, czysto hipotetycznie – mogły. Z jakichś powodów jednak wprowadzono regulacje prawne…, no tylko że, delikatnie mówiąc, nieskuteczne. Dzięki fatalnie skonstruowanej ustawie o ochronie praw zwierząt oraz jej nieudanej nowelizacji w Polsce od 2012 roku można kupić rasowego psa z zarejestrowanej pseudohodowli.

Jeśli więc nie chcesz wspierać niekontrolowanego wykorzystywania zwierząt, nie chcesz dać sobie wcisnąć bullshitu, upewnij się, czy hodowla, z której planujesz kupić psa, jest członkiem Związku Kynologicznego w Polsce (ZKwP).

Informację tę uzyskasz w stosownym oddziale terenowym. Sprawdź również ten POST.

Więcej na temat pseudohodowli przeczytasz tutaj.
A o zasadach, którymi powinna kierować się hodowla z prawdziwego zdarzenia tutaj.

  • Share

0 Comments

Leave a comment

Your email address will not be published.